Dzieci zdecydowanie za szybko rosną. Dlatego założyliśmy archiwum historyjek o naszych dzieciach. Dla Mamy, dla Taty, dla Dziadków. Ale też dla Pietruszki i Zochacza, żeby kiedyś mieli takie małe pudełko ze wspomnieniami.
Wpisy
Mama bawiła się z dzieciakami u Pietruszki w pokoju. W pewnym momencie Zochacz podeszło do szafki i pokazała palcem na pudełko z chusteczkami do nosa. Mama spytała "wydmuchać Ci nosek?". Zochacz nadal pokazywała na chustki, więc Mama wyjęła jedną, wyczyściła nosek i odłożyła chusteczkę. Spotkało się to ze zdecydowanym sprzeciwem córki która krzyknęła "Jecze fufu!". I faktycznie, jeszcze trochę katarku się znalazło w małym nosku.
W kontekście tego, że Zochacz za miesiac idzie do żłobka jej komunikatywność Mamę cieszy. Ale Mama nie jest pewna czy opiekunki są przygotowane na taką stanowczość ze strony tak małego kajtka.
Pietruszka odwiedził koleżankę z grupy która mieszka w tej samej klatce. Kiedy Mama poszła po niego po 45 minutach zauważyła, że synek ma lekko wilgotne włosy, spytała go więc podejrzliwie czy biegał. Pietruszka kiwnął głową.
Mama Natalki spojrzała na Mamę z mieszaniną współczucia i podziwu po czym powiedziała "On się ani na chwilkę nie zatrzymał". Mama westchnęła "Bo on ma trójkątne pośladki i po prostu nie jest w stanie usiąść nawet na minutę".
Mama Natalki wyglądała na nieco przerażoną. Mama uspokoiła ją jednak mówiąc, że na szczęście to jest zaraźliwe tylko w stosunku do rodzeństwa.
Łakomstwo Pietruszki i Zochacza jest już niemal legendarne. Jednak prawie codziennie dzieci pokazują Mamie, że jeszcze wszystko przed nią.
Wczoraj Mama weszła do pokoju gdzie bawiły się maluchy, trzymając w jednej ręce plasterek żółtego sera a w drugiej szklankę soku warzywnego. Niemal jednocześnie usłyszała "Daj gryza!" i "Jecze!".
Pietruszkowy gryz skończył się na Mamy palcach. Zochacz przestała pić sok dopiero kiedy w szklance nie było ani kropelki. Cóż, brak kolacji na pewno posłuży figurze pomyślała Mama próbując znaleźć jakiś pozytyw tej sytuacji.
Tata poprosił Mamę, żeby spisała słowa których używa Zochacz. Bo wydaje się nam, że jest ich więcej niż u Pietruszki w tym samym wieku. No ale w sumie dla Pietruszki pierwszy raz taką listę zrobiliśmy na drugie urodziny. Mama się zgodziła i wspólnymi siłami rodzice ustalili, że Zochacz mając piętnaście miesięcy używa regularnie następujących słów i zwrotów:
Teraz czekamy na "asekurować".
Pietruszka bawił sie u siebie w pokoju autkami a Zochacz zajmowała się wywalaniem ubrań z jego szafki i usiłowaniem założenia (wszystkich) na siebie. Po chwili Pietruszka przyszedł do Mamy i stwierdził "Choć mamo do mnie i zobacz jaką Zochacz zrobiła imprezkę".
No tak, jak imprezować to najlepiej w pokoju u starszego brata.
Pietruszka i Zochacz jedli kolację. W pewnej chwili Pietruszka powiedział "No to zobaczymy kto będzie pierwszy". Mama pokręciła głową z dezaprobatą mówiąc "To nie są wyścigi".
Pietruszka uśmiechnął się chytrze "Jeśli ja wygram to będą wyścigi a jak Zochacz wygra to nie będą wyścigi". I zabrał się za wiosłowanie w jogurcie.
Mama wstała rano słysząc płacz Zochacza. Tata, który wyraźnie tracił już cierpliwość do marudzącej córki, wyszedł szybkim krokiem do kuchni. Zaskoczona Mama spojrzała na drzwi. Pietruszka nachylił się i szepnął konfidencjonalnie "Tata od rana chodzi naburmuszony".
Mama nie mogła powstrzymać śmiechu. W sumie Tata też nie.
Pietruszka i Zochacz mieszkają na tzw. starym osiedlu. Oznacza to między innymi że średnia wieku w kościele to ok. 50 lat. W wyniku tego, Pietruszka i Zochacz stanowią swego rodzaju atrakcję, zwykle wywołując uśmiech na twarzach wiernych którzy w wiekszości mają wnuki w podobnym wieku.
Zochacz, choć mała, doskonale zdaje sobie sprawę z tej okoliczności. Kiedy więc rusza w tradycyjną rundkę po kościele rozdaje uśmiechy na lewo i prawo, zbierając uśmiechy od wiernych. Od czasu do czasu zdarza się jednak wierny który, ku zaskoczeniu wszystkich, słucha kazania na tyle uważnie że nie dostrzega małej dziewczynki przechodzącej nawą. W takiej sytacji Zochacz staje przy ławce delikwenta i wpatruje się w niego tak długo aż się odwróci i uśmiechnie. Po czym Zochacz spokojnie rusza w dalszą trasę.
W ostatni weekend rodziców odwiedzili znajomi z 3-letnią córką. Z okazji przyjścia gości mieszkanie zostało wypucowane a dzieci wystrojone. Oczywiście kiedy goście już przyszli trójka maluchów szybko powywalała wszystkie zabawki ponownie na podłogę, nie mogąc się zdecydować czym będzie się bawić. Po jakimś czasie przyszła kolej na akcesoria rycerskie.
W pewnej chwili ciocia odwróciła się w stronę pokoju dziecięcego i zamarła. Widok był faktycznie niezwykły. W progu stał 85-centymetrowy aniołek, ubrany cały na różowo, z blond loczkami spiętymi spineczką z Hello Kitty. W prawej ręce trzymał z dużą wprawą niewiele od siebie mniejszy topór krzyżacki.
Pietruszka rano ubiera się sam, co oznacza między innymi że sam wybiera sobie ubranie w którym idzie do przedszkola. Zwykle idzie mu to świetnie. Choć czasem jego wybory sa problematyczne.
Dziś rano Pietruszka przyszedł na sniadanie ubrany w jaskrawo błękitną koszulkę i czerwone rajstopki. Widząc to Mama pokręciła głową i powiedziała, że musi zmienić albo kosulke albo rajstopki bo te kolory się gryzą.
Zaskoczony Pietruszka zaprotestował "Ale one się lubią. Czasami się odwiedzinują!". Zaspany Tata szeroko otworzył oczy i upewnił się co też niby robią te kolory "Chodzą do siebie w odwiedziny" wyjaśnił spokojnie synek.
Nie no w takim razie faktycznie nie ma może być mowy o tym że się gryzą.